sobota, 11 lutego 2012

Wdech-Wydech./Anna Maria Przybysz. Tribute.


Wczoraj wieczorem cały mój świat runął.
Pochłonęła mnie najczerniejsza z czerni.
Koszmar.
Próbuję z całych sił się obudzić, ale nie mogę.
To prawda.
Kocyk nie żyje.

Anna Maria Przybysz na prawdę nie żyje.
Wciąż nie potrafię w to uwierzyć, nie umiem tego przetrawić...
Nadal odruchowo widząc nową wiadomość... mam wrażenie, że to Ania znowu pisze...
Jednak to nie Ania. To ktoś znowu pyta "czy to prawda?", a koszmar znów wraca.

Odeszła moja najlepsza przyjaciółka, astralna siostra syjamska z 13letnim stażem,
yin mojego yang... ukochana Księżniczka świata, który na nią nie zasługiwał,
bławatek, kosmitek, najsłodszy kotek, powód do większości moich uśmiechów...
najpiękniejsza muza, wspaniała artystka, o największym sercu.
Kochała i była kochana... Jest kochana.
Z pewnością sporo czasu minie... bym mogła wydusić z siebie coś więcej,
ale każda litera na klawiaturze boli, a każde słowo wydaje się nic nie warte.
Nie mam pojęcia jak i czy w ogóle... się z tego pozbieram.
Wielkie czarne połamane Serdce.


photo/illustrations: Anna Maria Przybysz

29 komentarzy:

  1. o nie...a co sie stalo? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/505191,smiertelne-ofiary-czadu-w-malopolsce,id,t.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Coco, ja nadal nie jestem w stanie nic napisać...
    W baśniach elfy są nieśmiertelne, więc jak to tak????

    OdpowiedzUsuń
  4. trzymaj się coco! wierzę w ciebie!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisałaś. Tak ją zapamiętałam z krakowskiego biura "... bławatek, kosmitek, najsłodszy kotek, ...najpiękniejsza muza, wspaniała artystka, o największym sercu.
    Kochała i była kochana... Jest kochana."

    Myślami jestem z Tobą.
    Nie dociera do mnie ta prawda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anię poznałam kilka lat temu i mimo że nasza znajomość później opierała się już tylko na świecie wirtualnym, jestem od wczoraj w strasznym zawieszeniu. Nie próbuję nawet wyobrazić sobie tego co odczuwasz Ty i inni bliscy Ani. Pewne jest, że była bardzo kochana i tak już zostanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Coco, nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, boję się nawet pomyśleć, co czuje rodzina i przyjaciele... Jest mi po prostu bardzo smutno i przykro.

    OdpowiedzUsuń
  8. Boze, jak to??? nie wierze !! :(((

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś strasznego - przepiękna dziewczyna, która tak świetnie rysowała. Naprawdę nie sposób w to uwierzyć!

    OdpowiedzUsuń
  10. strasznie mi przykro

    OdpowiedzUsuń
  11. Rondo IV (J.Kofta)

    Moja pustynna inna Anno
    Jesteś miłością lotnych piasków
    Drogi przede mną, drogi za mną
    Są snem, który z pragnienia zasnął
    Boję się tylko bestii smagłej
    Czarnego cienia czerwonych słońc
    I śmierci z przesilenia nagłej
    Bo w miejscu trwam jednako chcąc
    Nie boję się błękitnych burz
    Bo z mą miłością piorunem ranną
    Idę wśród twych piaszczystych wzgórz
    Moja pustynna inna Anno

    Trzymaj się Coco!

    OdpowiedzUsuń
  12. to straszne uczucie gdy umiera Ci przyjaciel...

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo mi przykro. nie potrafię przestać o tym myśleć :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Wczoraj jeszcze maiłam nadzieję, że to nie jest prawda... Ale niestety prawda jest okrutna. Brakuje słów by pisać. Ania była słońcem dla wielu ludzi, nawet dla tych, których nigdy osobiście nie poznała. To się nie powinno wydarzyć...nigdy...

    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
  15. to straszne...nie mogę sie z tym pogodzić

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepiękne, wzruszające słowa. Życzę Ci mnóstwa siły, będzie Ci zdecydowanie potrzebna, Coco.

    OdpowiedzUsuń
  17. wspierajcie się wzajemnie, kiedy pogrzeb i gdzie? jak się Krzysiek trzyma?...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ania będzie przy Tobie. Znałyśmy się tylko wirtualnie ze współpracy i planów zdjęciowo graficznych .. Jednak Ania była/jest/będzie zawsze uśmiechniętym elfem, który swoimi pracami, błyskotliwymi komentarzami i samą sobą roświetlał nawet ponure dni. Spotkała Was wielka przyjaźń, zapamiętaj to i pielęgnuj w sobie. Bądź silna.

    OdpowiedzUsuń
  19. Miała 25 lat, jak ja. Rysowałyśmy dla tej samej marki. Nigdy się nie spotkałyśmy, ale mimo to czuję się naprawdę dziwnie z tą wiadomością... Aniu, życzę Ci twórczego, owocnego nowego życia. Peace.

    OdpowiedzUsuń
  20. W styczniu Ania skończyła 26 lat.To zdecydowanie za młodo by umierać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Na prawdę mi przykro, Coco...
    Mimo, że nie znałam Ani osobiście, to ta informacja złamała mi serce.
    Kocham jej prace, jest moim wzorem. Jej twórczość dawała mi motywację do pracy nad sobą.

    Być może nawet tego nie przeczytasz, ale bądź silna.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Oh Coco... to nie powinno się zdarzyć :(((
    To okrutna niesprawiedliwość. Życie nam daje, potem odbiera bezcenne bratnie dusze... a świat już nigdy nie będzie taki sam :(
    Mogę sobie jedynie wyobrazić jak się czujesz... tą pustkę i totalną beznadzieję... ten okrutny ból głowy i całego ciała, który w porównaniu do Twojego bólu psychicznego jest niczym.
    Coco dostałaś bezcenny skarb... przyjaźń z inteligentną, zdolną, przepiękną i jakże kruchą istotą... a tego nikt nigdy Wam nie odbierze. Jesteś silna w tej chwili w tym momencie nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy jak bardzo... ale Jesteś.



    Ps. Mój przyjaciel zginął w tragicznych okolicznościach i miał wtedy również zaledewie 25 lat... rozumiem czym jest strata, ale nadal nie rozumiem... dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
  24. pierwszy raz odkładam słowo w Twoją przestrzeń. zarówno Ciebie jak i Anie podglądam/łam. inspiracje iskrzą. kiedyś napisałam do Niej. kupowałam tablet, a że nie mogłam zdecydować się, napisałam do Ani. otwarta i życzliwa, wytłumaczyła, rady rozdała mi. zawsze dołowała mnie urodą..heh..była cudna. hipnotyzująca. eteryczna. promieniała na każdym zdjęciu i w każdym swoim twórczym geście.
    dziś przeczytałam Twój wpis i mnie zgięło. oko mokre. śmierci okrutna..w czym znajdujesz sprawiedliwość..ubyło kolorów..
    czerń wylewa się ustami. czerwień kruszy oczy..

    pozdrawiam Cię Coco. trzymaj się dzielnie. już nie wróci co było. ael warto czerpać z tego co minęło, z nią. miłość nie umiera. kołysz wspomnieniami, niech ukoją:*

    OdpowiedzUsuń
  25. Coco, nie znamy się, lecz znam rodziców Ani. Łączę się w bólu nieprzejednanym i wołam NIE i DLACZEGO ojciec i matka... żegnać im przyszło najbliższą istotę.
    Przecież to nie po kolei. :(

    OdpowiedzUsuń